- Ten Rience - zaczął Codringher - który tak cię interesuje, to dość tajemnicza postać. Udało mi się ustalić tylko to, że studiował dwa lata w szkole czarodziejów w Bań Ard. Wywalili go stamtąd, przyłapawszy na drobnych kradzieżach. Pod szkołą, jak zwykle, czekali werbownicy z kaedweńskiego wywiadu. Rience dał się zwerbować. Co robił dla wywiadu Kaedwen, nie udało mi się ustalić. Ale odrzuty ze szkoły czarodziejów zwykle szkoli się na morderców. Pasuje? .
Nadgarstek powinien już palić, ale nie pali. Wheaton pojawia siÄ™ na lewo. Kmieć chrzÄ…knÄ…Å‚, spuÅ›ciÅ‚ gÅ‚owÄ™.. PowiedziaÅ‚am o zerwaniu, obejrzaÅ‚ siÄ™ na mnie i popatrzyÅ‚ tak, jakbym kompletnie.    - Yaaaaaa, Kelpie!. - Åšpij - ziewnÄ…Å‚, aż zatrzeszczaÅ‚a żuchwa. - Åšpij, Ciri.. Zmienili siÄ™ rozdajÄ…cy. Morty usiadÅ‚ wygodniej. SpojrzaÅ‚ na swojÄ… wygranÄ… i znów ogarnÄ…Å‚ go znajomy smutek: tÄ™sknota za Leah. Czasem rano obracaÅ‚ siÄ™ do niej w łóżku, a kiedy przypominaÅ‚ sobie, że jej już nie ma, pogrążaÅ‚ siÄ™ w żalu. Nie byÅ‚ w stanie podnieść siÄ™ z poÅ›cieli. RozejrzaÅ‚ siÄ™ po ponurych twarzach ludzi w kasynie. Gdyby byÅ‚ mÅ‚odszy, Morty nazwaÅ‚by ich przegranymi. Oni jednak byli w stanie wytÅ‚umaczyć swojÄ… obecność. Równie dobrze mogliby urodzić siÄ™, majÄ…c na tyÅ‚kach piÄ™tno w ksztaÅ‚cie litery „P" — jak przegrani. Rodzice MorÂty'ego, emigranci z żydowskiej gminy w Polsce, poÅ›wiÄ™cili siÄ™ dla syna. Uciekli do Ameryki, gdzie zmagali siÄ™ z nÄ™dzÄ…, oddzieleni oceanem od wszystkiego, co bliskie i znajome, zaciekle walczÄ…c po to, żeby ich synowi żyÅ‚o siÄ™ lepiej. Harowali do przedwczesnej Å›mierci i zaledwie zdoÅ‚ali dożyć chwili, gdy Morty skoÅ„czyÅ‚ studia medyczne. Przekonani, że ich poÂÅ›wiÄ™cenie nie byÅ‚o daremne, że wytyczyli dobrÄ… trajektoriÄ™ dla przyszÅ‚ych potomków, odeszli w pokoju..
-
Kategorie
-
Losowe
- Waszyngtona; jechali do New Jersey. Ktokolwiek dał Sonny’emu cynk, gdzie ma się odbyć .
- – Strzelajcie. .
- Znów ja: .
- - Nie będziemy dzisiaj rozmawiać o urodzinach Leny - powiedział ostrzegawczo Macon. .
- Nie uderzyła. .
-    Starosta bartny zachrząkał. Bartnik spojrzał na minę Geralta i jakby lekko się skurczył. .
- - Zaraza - mruknął po jednym szczególnie złośliwym. .
- Zwykle inni ojcowie stoją ze mną z tyłu, lecz ze względu na porę dnia przyszło ich niewielu. Matki - oprócz jednej, gniewnie spoglądającej na mnie znad kamery wideo, ponieważ usłyszała moją tyradę o domorosłych filmowcach - uwielbiają mnie. A raczej nie mnie, tylko moją historię. Moja żona umarła przed pięcioma laty, a ja sam wychowuję córeczkę. W miasteczku są inni samotni rodzice, głównie rozwiedzione matki, lecz mnie traktuje się ulgowo. Jeśli zapomnę podpisać dzienniczek, spóźnię się, by odebrać córkę albo zostawię jej śniadanie w szatni, inna matka lub ktoś z personelu natychmiast spieszy mi z pomocą. Uważają moją męską bezradność za pociągającą. Jeśli któraś z tych rzeczy przydarzy się samotnej matce, inne spoglądają na nią z pogardą, uważając, że jest nieudolna. .
- ObstawiaÅ‚ Port Authority. Dobrze znaÅ‚em ten system. Alfonsi czekajÄ… na dworcu. ZgarniajÄ… nowe, które wysiadajÄ… z autoÂbusów — zdesperowane uciekinierki, przybywajÄ…ce do Nowego Jorku, aby zostać modelkami, aktorkami, zacząć nowe życie, uciec przed nudÄ… lub molestowaniem. Alfonsi czajÄ… siÄ™ jak stado drapieżników. RzucajÄ… siÄ™, dopadajÄ… ofiarÄ™ i wysysajÄ… z niej krew. .
- Uwielbiała to uczucie. I wiedziała, że już nigdy nie chce go doświadczyć. .