– Jutro będzie jeszcze lepiej – obiecał. – Bardzo lubię siać. To niesamowite, ile te małe, niepozorne ziarenka mają w sobie życia. Myślę wtedy, że może nawet taki stary dziad jak ja jest jeszcze coś wart. Może na przykład będzie ze mnie dobry nawóz. – Zaśmiał się z własnego żartu. .

Ian ma rację. Za bardzo się umartwiasz. Nie znasz miary. Musisz sobie wyznaczyć granicę, Wando!. - I dlatego masz ochotę się urżnąć?. Staliśmy na zewnątrz. Słońce prażyło. Ten wysoki zmrużył oczy i osłonił je dłonią. Pustak nie dał nikomu takiej satysfakcji..     - Aha... - Ciri zarumieniła się lekko, udała nagłe zainteresowanie chmurą o dziwnym kształcie, wiszącą wysoko nad wieżami świątyni. - A ile miałaś lat... gdy poznałaś Geralta?. Stałoby się zadość. On poszedłby do piekła, a ja zaczęłabym powoli odbudowywać swoje.     Stacjonuje tu sporo nilfgaardzkiego wojska, wyjaśnił ulicznik, ale nie na stałe, tylko w czasie przerw w przemarszach i pościgach za partyzantami z organizacji "Wolne Stoki". Silną nilfgaardzka załogę przyślą tutaj, gdy stanie już wielka murowana twierdza w miejscu starego gródka. Twierdza z kamienia dobywanego w kamieniołomie. Ci, co łupią kamień, to jeńcy wojenni. Z Lyrii, z Aedirn, ostatnio z Sodden, Brugge, Angrenu. I z Temerii. Tu, w Riedbrune, trudzą się ze cztery setki jeńców. Dobrych pięć setek pracuje w rudokopach, minach i karierach w okolicy Belhaven, a ponad tysiąc buduje mosty i równa drogi na przełęczy Theodula.. — Tak.. – Dziękujemy panu..