Cześć — przywitałem się. .

Milę od miejsca zlania się rzek Az Ragni skręciła na północ i minęła górę, której szczyt spowijał wieniec chmur. Góra stała samotnie, oderwana od głównego łańcucha Borów, niczym olbrzymia wieża strażnicza czuwająca nad równinami. Przez chwilę oddychała głęboko, uspokajając się; z rozpaczą przyjrzała się zniszczonej sukni. Utkały ją krasnoludzkie kobiety z Durgrimst Ingeitum w darze na ostatnie urodziny Nasuady. Była najelegantszym strojem z jej garderoby i Nasuada nie dysponowała niczym, co mogłoby ją zastąpić nie mogła też zamówić nowej sukni, biorąc pod uwagę trudności finansowe Vardenów.. - Bez gwarancji?. - Skoro tak łatwo jest zabijać ludzi, po co gromadzimy armie? I czemu czyni to Galbatorix?. Zaznał.. To nic mogło się dziać naprawdę..